Drugi raport projektu SIMODS przedstawia pogłębioną analizę skali i mechanizmów rozpowszechniania dezinformacji na największych platformach internetowych działających w Europie. Badanie obejmuje sześć bardzo dużych platform internetowych (VLOPs): Facebook, Instagram, LinkedIn, TikTok, X/Twitter i YouTube, analizowanych w czterech państwach UE – Francji, Polsce, Słowacji i Hiszpanii. Autorzy raportu wykorzystali dane zebrane w październiku 2025 roku, obejmujące około 3,3 mln postów o łącznym zasięgu szacowanym na około 18 miliardów odsłon. Celem projektu było zmierzenie tzw. strukturalnych wskaźników dezinformacji, czyli cech systemowych pokazujących, jak platformy sprzyjają rozpowszechnianiu treści wprowadzających w błąd, jaką widoczność uzyskują konta regularnie publikujące dezinformację oraz czy takie treści mogą być finansowo premiowane.
Raport stanowi drugą falę pomiarową projektu SIMODS, co pozwala nie tylko opisać stan platform w jednym momencie, ale również porównać wyniki w czasie. Autorzy podkreślają, że podobieństwo rezultatów względem wcześniejszego badania sugeruje utrzymywanie się trwałych wzorców działania platform, a nie jedynie chwilowych zmian związanych z konkretnymi wydarzeniami. W analizie po raz pierwszy uwzględniono także skalę treści generowanych przez sztuczną inteligencję oraz tempo wzrostu odbiorców kont wysokiej i niskiej wiarygodności.
Raport z dnia: 19/03/2026
22/05/2026
Vincent EM, Crisan D
73
angielski
TikTok i YouTube odnotowały wzrost udziału dezinformacji względem pierwszego pomiaru
Badanie pokazuje, że najwyższy poziom ekspozycji na dezinformację występuje na TikToku. Około 25% treści w analizowanej próbie ważonej liczbą wyświetleń zawierało informacje sklasyfikowane jako fałszywe lub wprowadzające w błąd. W porównaniu z pierwszym okresem badawczym wskaźnik ten wzrósł z około 20%.
YouTube również zanotował wyraźny wzrost – z około 8,5% do 12,3%. Facebook utrzymał poziom około 15%, X/Twitter około 11%, Instagram około 8%, natomiast LinkedIn pozostał platformą o najniższej skali dezinformacji – około 1%. Autorzy podkreślają, że wyniki nie opisują wszystkich treści publikowanych na platformach, lecz zawartość dotyczącą kluczowych tematów społecznych i politycznych, które są szczególnie podatne na dezinformację.
Treści problematyczne obejmują znacznie szerszy zakres niż sama dezinformacja
Raport rozróżnia dezinformację od szerszej kategorii „problematycznych treści”, która obejmuje również materiały graniczne oraz treści obraźliwe lub wzmacniające narracje manipulacyjne.
Po uwzględnieniu tych kategorii udział treści problematycznych staje się znacznie wyższy:
Na trzech platformach – TikToku, X/Twitterze i YouTube – treści problematyczne były częstsze niż treści ocenione jako wiarygodne i informacyjne. Autorzy wskazują, że może to świadczyć o środowisku informacyjnym, w którym użytkownicy częściej stykają się z materiałami potencjalnie szkodliwymi niż z treściami wysokiej jakości.
Zdrowie pozostaje najważniejszym obszarem dezinformacji
Największy udział wśród wszystkich sklasyfikowanych przypadków dezinformacji miały treści dotyczące zdrowia – odpowiadały za około 43% materiałów.
Raport wskazuje, że treści zdrowotne obejmowały między innymi:
Pozostałe istotne tematy obejmowały wojnę Rosji przeciwko Ukrainie, politykę krajową, migrację oraz zmianę klimatu. Autorzy zauważają, że zdrowie publiczne pozostaje obszarem szczególnie podatnym na manipulację informacyjną.
Konta niskiej wiarygodności osiągają większe zaangażowanie niż źródła wiarygodne
Raport analizuje relację między liczbą odbiorców a poziomem interakcji generowanych przez konta publikujące treści niskiej i wysokiej wiarygodności.
Na większości platform posty publikowane przez źródła niskiej wiarygodności uzyskiwały więcej reakcji w przeliczeniu na jednego obserwującego niż posty pochodzące od źródeł uznanych za wiarygodne. Zjawisko to określono jako „misinformation premium”.
Najsilniejszy efekt odnotowano na:
Według autorów sugeruje to, że mechanizmy rekomendacyjne mogą wzmacniać treści kontrowersyjne, emocjonalne lub manipulacyjne. Testy metodologiczne wykazały, że przewaga zaangażowania utrzymywała się nawet po porównaniu kont o podobnej liczbie obserwujących.
Najbardziej wpływowe konta często należą do źródeł niskiej wiarygodności
Analiza 50 najbardziej wpływowych kont na każdej platformie pokazała znaczący udział źródeł niskiej wiarygodności wśród kont o największych zasięgach.
Udział takich kont w grupie „Top 50” wyniósł:
Wyniki sugerują, że niewielka liczba kont może odgrywać ponadproporcjonalną rolę w rozpowszechnianiu dezinformacyjnych narracji.
Treści generowane przez AI stają się ważnym źródłem dezinformacji
Nowym elementem badania była analiza materiałów wygenerowanych przy pomocy sztucznej inteligencji.
Na platformach opartych głównie na wideo udział takich treści był szczególnie wysoki:
Autorzy wskazują, że materiały te często obejmowały syntetyczne postacie przypominające ekspertów lub lekarzy oraz filmy tworzone automatycznie w celu zwiększania zasięgu. Jednocześnie jedynie 16,5% treści AI było odpowiednio oznaczonych jako syntetyczne.
Dostęp do danych platform pozostaje ograniczony
Raport podkreśla, że mimo przepisów wynikających z Digital Services Act badacze napotkali ograniczony dostęp do danych. Jedynie LinkedIn udostępnił losową próbę danych zgodnie z wnioskiem badaczy. TikTok i YouTube zapewniły częściowy dostęp poprzez API, natomiast pozostałe platformy wymagały wykorzystania narzędzi zewnętrznych i wyszukiwania słów kluczowych.
Brak danych dotyczących monetyzacji oraz działania algorytmów utrudnia pełną ocenę systemowych mechanizmów wzmacniających dezinformację.
Executive Summary