WRÓĆ DO LISTY

Weathering Extremes A Toolkit for Information Resilience Amid Disaster

Center for Climate&Security Analizy

Ekstremalne zjawiska pogodowe są nie tylko zagrożeniem dla ludzi i infrastruktury, lecz także momentem szczególnej podatności przestrzeni informacyjnej. Publikacja Weathering Extremes: A Toolkit for Information Resilience Amid Disaster pokazuje, jak podczas katastrof dezinformacja, treści niskiego zaufania, teorie spiskowe, propaganda i manipulacje wspomagane sztuczną inteligencją mogą utrudniać reagowanie kryzysowe, osłabiać zaufanie do instytucji i zwiększać zagrożenia dla bezpieczeństwa publicznego. Autorzy proponują odejście od podejścia skoncentrowanego wyłącznie na reagowaniu na fałszywe informacje na rzecz długofalowego budowania odporności informacyjnej. Obejmuje ono ocenę ryzyka, przygotowanie instytucji na kryzysy, tworzenie lokalnych sieci zaufania, współpracę z wiarygodnymi przedstawicielami społeczności oraz działania wyprzedzające, takie jak pre-bunking. Publikacja jest skierowana przede wszystkim do władz oraz osób zajmujących się zarządzaniem kryzysowym, odpornością i informacją publiczną.

Autor/ka opracowania: Anna Siewiorek

Raport z dnia: 01/09/2026


Data umieszczenia w bazie

4/09/2026

Instytucja

Center for Climate&Security

Autorstwo

Jennie King with contributions from Tom Ellison

Liczba stron

102

Język raportu

angielski

Tagi

flag Najważniejsze wnioski
arrow down arrow up


Ekstremalne zjawiska pogodowe stają się również kryzysami informacyjnymi

Autorzy wskazują, że skutki zmiany klimatu i związane z nią debaty polityczne nasilają się w warunkach napięć geopolitycznych i problemów cyfrowego środowiska informacyjnego. Katastrofy przyciągają podmioty kierujące się różnymi interesami: od grup związanych z gospodarką opartą na paliwach kopalnych, przez osoby zarabiające na internetowym zaangażowaniu, po ekstremistów i wrogie państwa. Duże zainteresowanie katastrofami i poszukiwanie aktualnych informacji w internecie stwarzają okazję do wprowadzania szkodliwych narracji do głównego nurtu debaty. Ich konsekwencje mogą być natychmiastowe, wpływając na reagowanie i odbudowę, albo długotrwałe, osłabiając zarządzanie, odporność i bezpieczeństwo.

Publikacja wyróżnia trzy podstawowe kategorie zagrożeń informacyjnych związanych z ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi: środowiskowe, które uderzają w wiedzę naukową; geopolityczne, które podważają reakcję na kryzys; oraz wykorzystujące nienawiść, ekstremizm i teorie spiskowe, których celem stają się ludzie. Autorzy podkreślają, że te nakładające się na siebie zagrożenia wymagają odmiennych sposobów reagowania.

Dezinformacja o przyczynach katastrof może osłabiać przygotowanie na kolejne zdarzenia

Do narracji środowiskowych zaliczono m.in. przedstawianie danych historycznych w sposób sprzeczny z wiedzą naukową, wybiórcze wykorzystywanie faktów oraz teorie spiskowe sugerujące celowe sterowanie pogodą. W krótkim okresie treści dotyczące samych przyczyn ekstremalnych zjawisk pogodowych są oceniane jako zagrożenie stosunkowo niewielkie, o ile nie wiążą się z przypisywaniem komuś winy. Mogą jednak mieć znacznie poważniejsze konsekwencje w dłuższej perspektywie, ponieważ podważają wiedzę o przyczynach i prawdopodobieństwie występowania takich zdarzeń.

Zdaniem autorów utrudnia to uzyskanie społecznego i politycznego poparcia dla działań obejmujących m.in. adaptację na poziomie społeczności, zmiany infrastrukturalne, przygotowanie na katastrofy i odpowiednią alokację zasobów. Podmioty związane z gospodarką węglową mogą mieć interes w tym, aby katastrofy nie prowadziły do zwiększenia poparcia dla łagodzenia zmiany klimatu, adaptacji i wzmacniania odporności.

Sztuczna inteligencja zwiększa skalę i liczbę możliwych manipulacji

Generatywna sztuczna inteligencja jest przedstawiona w publikacji jako rosnący wektor tworzenia, rozpowszechniania i wzmacniania szkodliwych treści. Autorzy wskazują m.in. na halucynacje modeli, zatruwanie danych wykorzystywanych przez modele, syntetyczne i zmanipulowane materiały, podszywanie się pod wiarygodne źródła, astroturfing oraz masową produkcję clickbaitu i treści określanych jako „slopaganda”.

AI obniża koszty i nakład pracy potrzebny do produkowania fałszywych materiałów tekstowych, dźwiękowych, graficznych i filmowych. Może też umożliwiać rozpowszechnianie ich na dużą skalę oraz kierowanie przekazu do określonych grup. Chatboty stanowią dodatkowy obszar ryzyka, ponieważ w kontakcie z użytkownikiem mogą powtarzać fałszywe lub wprowadzające w błąd informacje. Autorzy zwracają przy tym uwagę, że w czasie szybko rozwijającego się kryzysu modele mogą mieć niewiele aktualnych, wiarygodnych danych i wypełniać tę lukę informacjami częściowymi lub zmyślonymi.

Nie każda fałszywa informacja wymaga takiej samej reakcji

Jedną z głównych rekomendacji publikacji jest ocenianie zagrożeń przez pryzmat potencjalnych szkód, a nie wyłącznie popularności treści w internecie. Autorzy proponują analizę trzech wymiarów: pilności, skali występowania oraz dotkliwości możliwych skutków. Dopiero tę ocenę należy zestawić z zasobami dostępnymi do reakcji.

Skutki są rozpatrywane w różnych horyzontach czasowych. Krótkoterminowo mogą dotyczyć bezpieczeństwa ludzi, stosowania się do oficjalnych ostrzeżeń, zakłóceń operacyjnych, przemocy czy bezpieczeństwa służb. W średnim okresie mogą utrudniać odbudowę, pogłębiać konflikty wewnątrz społeczności i pochłaniać zasoby. W długiej perspektywie mogą osłabiać procesy decyzyjne, jakość ekosystemu informacyjnego, rozumienie ważnych problemów przez społeczeństwo, procesy demokratyczne oraz zaufanie społeczne.

Dezinformacja działa w różnych skalach czasowych

„Oceaniczny” model przedstawiony w publikacji dzieli mis- i dezinformację na cztery poziomy. „Fale” to gwałtowne, wirusowe wzrosty zainteresowania trwające od godzin do dni, na które można odpowiadać m.in. szybkim pre-bunkingiem, fact-checkingiem i zaangażowaniem społeczności. „Pływy” trwają tygodniami i są związane z konkretnymi wydarzeniami, dlatego wymagają spójnej komunikacji, alertów, przygotowanych wcześniej komunikatów czy stron poświęconych plotkom.

„Prądy” to narracje utrzymujące się miesiącami lub latami i odporne na pojedyncze sprostowania. W tym przypadku rekomendowane są m.in. edukacja, pre-bunking, długotrwałe kontrnarracje i inwestycje w sieci zaufania. „Prądy zatokowe” oznaczają natomiast stałe, transnarodowe operacje, w których podobne narracje powracają w kolejnych państwach. Odpowiedzią powinna być m.in. współpraca ponad granicami w zakresie wymiany informacji, wykrywania zagrożeń i zarządzania ryzykiem.

Odporność informacyjna powinna powstawać przed katastrofą

Publikacja traktuje odporność informacyjną jako element całego cyklu zarządzania katastrofą: przygotowania, reagowania, odbudowy i ograniczania przyszłego ryzyka. Autorzy podkreślają, że interwencja w czasie samego kryzysu jest jedynie najbardziej widocznym fragmentem dłuższego procesu obejmującego komunikację strategiczną, budowanie sieci, edukację i zaangażowanie społeczne.

Przygotowania powinny zaczynać się od oceny własnej gotowości: dostępnej wiedzy eksperckiej, procedur, poparcia politycznego, zasobów, kanałów komunikacji i relacji społecznych. Publikacja rekomenduje także ćwiczenia typu red team lub tabletop, podczas których uczestnicy pracują nad prawdopodobnym scenariuszem łączącym ekstremalne zjawisko pogodowe z kryzysem informacyjnym. Celem jest wykrycie słabych punktów, barier i możliwych nakładających się zagrożeń oraz przełożenie wniosków na działania, partnerstwa i plany awaryjne.

Odporność opiera się na sieciach zaufania, a nie tylko na mediach społecznościowych

Jednym z centralnych założeń publikacji jest budowanie „architektury zaufania”, czyli relacji międzyludzkich, sieci społecznych i zawodowych oraz infrastruktury łączącej społeczność. Autorzy przywołują dane, według których ponad czterech na pięciu Amerykanów uważa osobiste kontakty za wiarygodne źródło informacji. Dlatego rekomendują inwestowanie w osoby i organizacje mogące pełnić funkcję lokalnych „multiplikatorów prawdy” oraz rozwijanie tych relacji na długo przed wystąpieniem katastrofy.

Potencjalni partnerzy nie ograniczają się do mediów. Publikacja wskazuje m.in. grupy sportowe, fryzjerów, agentów nieruchomości, lokalne firmy, liderów religijnych, lekarzy rodzinnych i innych przedstawicieli społeczności. Partnerstwa powinny uwzględniać szczególnie grupy podatne na zagrożenia lub trudniejsze do osiągnięcia, w tym osoby starsze, osoby nieposługujące się językiem angielskim, mieszkańców odległych obszarów, osoby unikające wiadomości, osoby z niepełnosprawnościami oraz osoby w kryzysie bezdomności.

Długotrwała relacja z partnerami jest ważniejsza niż pojedyncza kampania

Partnerzy mogą wnosić do systemu odporności m.in. zdobywane przez lata zaufanie, wiedzę o lokalnych konfliktach i potrzebach, doświadczenie w organizowaniu społeczności, znajomość języków oraz dostęp do grup, do których administracji trudno dotrzeć. W zamian instytucje publiczne mogą oferować finansowanie, dostęp do ekspertów i informacji, szkolenia, narzędzia cyfrowe czy kontakt z przedstawicielami władz.

Autorzy podkreślają jednocześnie konieczność ochrony partnerów. Współpraca z administracją w obszarze integralności informacji i przygotowania na katastrofy może narazić organizacje i osoby na wrogość, nękanie, a nawet przemoc. Dlatego kwestie bezpieczeństwa powinny być uwzględniane od początku współpracy. Publikacja zaleca przedkładanie trwałości sieci zaufania nad realizację krótkoterminowego kalendarza komunikacyjnego.

Pre-bunking ma zapobiegać utrwalaniu się fałszywych przekonań

Publikacja przedstawia „inokulację”, czyli pre-bunking, jako pierwszą linię obrony. Polega ona na przygotowaniu ludzi na kontakt z manipulacją, zanim zetkną się z nią w rzeczywistym środowisku informacyjnym. Autorzy rozróżniają podejście pasywne, w którym odbiorcy otrzymują argumenty przeciwko fałszywym twierdzeniom, oraz aktywne, uczące samodzielnego rozpoznawania manipulacji lub tworzenia kontrargumentów.

Pre-bunking może koncentrować się na konkretnych fałszywych twierdzeniach, technikach manipulacyjnych albo źródłach o niskiej wiarygodności. Autorzy zwracają uwagę na znaczenie empatii: działania zwiększające odporność nie powinny sugerować odbiorcom braku inteligencji czy kompetencji medialnych ani lekceważyć ich rzeczywistych obaw. W komunikacji zalecane jest również powtarzanie wiarygodnych informacji i stosowanie modelu „kanapki prawdy”, w którym fakty pozostają najważniejszym elementem przekazu.

Administracja powinna przygotować wiarygodne informacje także z myślą o chatbotach

Wraz ze wzrostem znaczenia narzędzi AI publikacja proponuje wykorzystywanie generative engine optimization (GEO), czyli takiego przygotowania informacji, aby były łatwiej dostępne i przetwarzane przez chatboty. Autorzy rekomendują publikowanie spójnych treści w wielu miejscach, szczególnie w wiarygodnych źródłach, oraz tworzenie materiałów w formatach łatwych do interpretacji przez modele, np. z wyraźnymi nagłówkami, tabelami, wykresami, listami i sekcjami FAQ.

Jednocześnie publikacja wyraźnie zastrzega, że AI nie rozwiąże problemu odporności informacyjnej. Technologia może pomagać np. w wykrywaniu zagrożeń czy komunikacji, ale powinna uzupełniać, a nie zastępować budowanie relacji ze społecznościami i bezpośrednie działania. Punktem wyjścia powinny pozostawać cele społeczne i komunikacyjne, a dopiero później dobór technologii.

Warto tworzyć bezpośrednie, lokalne kanały komunikacji

Autorzy rekomendują ograniczanie zależności od algorytmicznych newsfeedów poprzez rozwijanie bezpośrednich kanałów komunikacji, takich jak grupy WhatsApp, fora Nextdoor, drzewa telefoniczne czy alerty tekstowe. Takie kanały mogą być bardziej lokalne i trudniejsze do zakłócenia bez zwrócenia uwagi, a administracja nie musi w nich konkurować o zasięg według zasad algorytmów dużych platform.

Nie oznacza to rezygnacji z przestrzeni cyfrowej. Publikacja wskazuje jednak, że media społecznościowe stanowią nierówne środowisko informacyjne, w którym treści niskiego zaufania mogą mieć strukturalną przewagę. Dlatego nie powinny być traktowane jako jedyne ani zawsze najbardziej efektywne miejsce przeciwdziałania manipulacji.

Skuteczna komunikacja wymaga zaufania, autentyczności i poczucia sprawczości

Według publikacji na odbiór informacji wpływa nie tylko jej zgodność z faktami, ale również źródło, ton i sposób, w jaki przekaz rezonuje z odbiorcami. Autorzy zalecają komunikację opartą na autentyczności i sprawczości oraz wykorzystującą historie konkretnych ludzi. Szczególne znaczenie przypisują materiałom wizualnym i wideo, które mogą nadawać abstrakcyjnym zagadnieniom bardziej ludzki wymiar.

Publikacja przestrzega również przed poświęcaniem nadmiernych zasobów najbardziej głośnym i wrogim grupom w internecie. Budowanie odporności może rozpoczynać się od osób już zainteresowanych współpracą lub podzielających jej cele. Zdaniem autorów koncentracja na możliwych do zaangażowania grupach i niewykorzystanych sieciach społecznych może dać większe efekty niż próby przekonania najbardziej nieprzychylnych odbiorców.

Celem nie jest prostowanie każdej fałszywej informacji, lecz stworzenie odporniejszego systemu

Publikacja sprowadza proponowane działania do czterech kolejnych etapów: zrozumienia rodzajów zagrożeń i możliwych szkód, oceny własnej gotowości, trwałego inwestowania w sieć partnerów oraz proaktywnego wykorzystywania pre-bunkingu i cyfrowych środków przeciwdziałania. Odporność informacyjna ma być procesem długofalowym, obejmującym okres przed katastrofą, sam kryzys i późniejszą odbudowę